UWAGA!

Przedstawiane na blogu treści mają charakter informacyjny i często subiektywny. Zdjęcia jak i teksty na stronie są mojego autorstwa i podlegają ochronie prawnej! Autor nie ponosi odpowiedzialności za działania czytelników, ani żadne konsekwencje wynikłe z zastosowania podanych tu pomysłów oraz technik. W razie wątpliwości skontaktuj się ze specjalistą.

Faux pas

Wszystko zwalnia, kiedy przyglądam się radości mojego syna z nowego plecaka do szkoły.
Widzę jak skacze w górę, obraca się wokoło siebie, pokazuje młodszemu nabytek i cieszy się zupełnie niezmącony tym czym ja od kilku dni nabijam sobie głowę.
Tylko mój mąż zauważa "głośno przełykane" łzy, uśmiecha się i wskazuje na dzieci. Wiem, że chce mi pokazać abym cieszyła się tym co jest teraz.

Wrzesień za pasem a za owym "wrześniem" kryje się wiele pytań.
Mój starszy syn rozpoczyna edukację w nowej klasie, ze względu na zdiagnozowany niedosłuch jestem pełna obaw, jak sobie poradzi z wyzwaniami tego roku szkolnego, czy proces edukacyjny nie będzie zakłócany, jaka będzie współpraca z nowym wychowawcą a raczej wychowawczyniami bo w jego nowej klasie funkcjonują dwie nauczycielki.
Z jednej strony się cieszę na zmianę otoczenia z drugiej jestem pełna obaw.
Nie ukrywam, że poprzedni rok dał ostro w kość i mnie i mojemu dziecku i to pod wieloma względami prócz tych, chyba najbardziej oczywistych jakimi jest edukowanie.
Jeżeli ktoś z was myśli, że załatwienie przeniesienia dziecka do równoległej klasy to przysłowiowy "pikuś" to jest w ogromnym błędzie, to cały szereg papierów do wypełnienia, orzeczeń, oświadczeń, w tym jeżdżenia i starania się załatwić to wszystko w jak najszybszym terminie, nawet jeżeli twojemu dziecku z racji dysfunkcji jaką posiada przysługuje miejsce w klasie integracyjnej, nie możesz być pewna niczego do samego końca.

Ale nie o tym miałam pisać...
Moi drodzy klasa integracyjna to nie klasa dla debili, to nie klasa dla dzieci słabszych a już z pewnością nie gorszych od tych, które są w pełni zdrowe.
Klasa integracyjna to zwyczajna klasa idąca takim samym programem nauczania jak inne klasy, ma "na wyposażeniu" dodatkowego nauczyciela wspierającego, to klasa mieszana z dziećmi zdrowymi i tymi, które posiadają jakąś z jednostek chorobowych/dysfunkcji. W przypadku gdyby takich klas w ogóle nie było mój syn musiałby edukować się w szkole dla dzieci głuchych i niedosłyszących a więc proszę zrozumieć, że jeżeli wasze dziecko jest w takiej klasie to nie kara, raczej pełna nauka tolerancji, ale w żaden sposób nie odbijająca się na jego edukacji.

Dlaczego o tym piszę?

Sama nie wiem, chyba dlatego... bo jestem przybita, bo pękam za każdym razem kiedy moje dziecko dotyka taka niesprawiedliwość, bo mi źle, bo mnie wkurza, że w XXI wieku mamy w naszym kraju ciemnogród!
Mój syn urodził się zdrowy, problemy które wniknęły są następstwem źle przeprowadzonego porodu albo leczeniem antybiotykami "ototoksycznymi" kiedy leżał w szpitalu jako noworodek.
Nic już na to nie poradzę, stało się i pozostało nam zaakceptować, to, że tak jest. 
Co jakiś czas jednak dochodzą do mnie przykre uwagi.
Znowu jednak odbiegłam od tematu, cóż myślałam, że wiele się zmieniło że ludzie wykształceni, na stanowiskach, obyci z innymi ludźmi mają więcej "oleju" w głowie i w życiu nie powiedzieliby takiej głupoty!
Pełne "faux pas" w moim otoczeniu popełniło kilka osób.
Zanim dowiedzieli się o dysfunkcji mojego dziecka wygłosili w mojej obecności  pełne przekonanie o tym, że klasa integracyjna to klasa gorsza pod wieloma względami, że ich dziecko nie będzie chodzić do TAKIEJ klasy, że to dla nich tak duży problem, że jeżeli się wydarzy, to z takowej klasy je natychmiastowo przepiszą...
Wtajemniczając was w szczegóły zdradzę, że największą głupotą tych osób jest fakt, że zapisywali swoje dzieci do SZKOŁY INTEGRACYJNEJ!  To jak to? Zapisali je do szkoły dla gorszych?

Przykro mi się tego słuchało, na początku dopytywałam dlaczego tak sądzą w swojej naiwności wierzyłam, że u podłoża leżą inne powody niż brak tolerancji i obawa przed wytykaniem palcem.
Bo to właśnie powód moi drodzy!

Moje dziecko jest cudowne, rozwija się zupełnie identycznie jak wszystkie inne, jest gadatliwe, kocha rysować, ma tysiąc pytań i jeszcze więcej marzeń, lubi grać w piłkę, biegać i bardzo chce nauczyć się pływać jednak...
Mówi głośno, momentami wręcz krzyczy, co nie zawsze jest dobrze odbierane przez otoczenie, jest nadwrażliwe na ostre dźwięki, bywa, że błędnie interpretuje pytania dzieci lub dorosłych co też nie spotyka się ze zrozumieniem, myli podobnie brzmiące słowa, zdarza się, że jego wypowiedź jest monotonna, uboga w rozmaite słowa, ma problem z płynności wypowiedzi albo szybko kończy pod wpływem irytacji na brak zrozumienia, bywa że jest nadruchliwy, konieczne jest częste powtarzanie poleceń co otoczenie może interpretować jako brak reakcji/ignorancja dziecka na twoje prośby i polecenia co za tym idzie, nakładanie mu łatki dziecka niegrzecznego!

Dzieci z niedosłuchem szybciej się męczą, często boli je głowa ponieważ mózg działa na podwyższonych obrotach starając się zidentyfikować docierające bodźce dźwiękowe. Dzieci te mają skłonności do popadania w przygnębienie spowodowane brakiem zrozumienia przez otoczenie, często w siebie nie wierzą, mają tendencję do wycofywania się z otoczenia w którym nie są tolerowane, bywają drażliwe, złośliwe, niedojrzałe a wszystko to spowodowane tym, że ich aparat słuchowy i ośrodek w mózgu odpowiedzialny za prawidłowy odbiór informacji nie działają sprawnie.



Rozumiecie już moje obawy? Z czym się "je" moja codzienność?
Dla mnie moje dziecko jest najlepsze i najcudowniejsze. Przywykliśmy do tego, że jego świat jest odrobinę cichszy niż nasz! Rozumiem to, akceptuję, ale nie będziemy akceptować w żaden sposób jakiegokolwiek braku tolerancji innych osób!
Widzicie, daleka jestem od pisania na blogu o moich bolączkach, wolę pokazywać to co mnie cieszy, co sprawia i wam przyjemność, bo prościej pisze się o pasjach, radościach...  ale nie wytrzymałam, złamały mnie słowa zwykłych ludzi, ludzi którzy mają tak ograniczone spojrzenie na życie, że prócz czubka swoich nosów nie widzą całej reszty.


Liczę, że niektórzy pomyślą po dziesięć razy nim zaczną wygłaszać swoje bzdurne poglądy na życie i otaczający nas świat, nim ocenią po stokroć niesprawiedliwie! 




Nowy rok szkolny to nowe wyzwania i kolejne doświadczenia, oby nie były tylko negatywne i obym tym razem nie musiała stawać się generałem w walce o lepszy dzień, bo to męczy, bardzo...

22 komentarze:

  1. Bo Twoje dziecko jest najcudowniejsze, niepowtarzalne...zawsze o tym pamiętaj :) Jesteś osobą kulturalną, określając zachowanie takich ludzi jako " faux pas "...to raczej gruboskórność i brak inteligencji emocjonalnej...o zwykłym takcie nie wspominając...A edukacja dzieci, ich wejście w szkolną rzeczywistość zawsze wiąże się z naszymi przeżyciami...tymi radosnymi i, niestety, negatywnymi...Razem z naszymi pociechami musimy przez to wszystko przejść, wspierać je... Na pewno wszystko będzie dobrze, życzę sukcesów i dużo siły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam szczerze, że to co usłyszałam mocno mną wstrząsnęło, niestety nie mam wpływu na to kto i jak myśli.

      Usuń
  2. Wiolu, znam cię osobiście! Jesteś świetną mamą, masz w sobie wiele cierpliwości, tego czegoś co potrzebne jest w kontaktach z dziećmi, jeżeli ktoś mówi ci takie głupoty jakie podejrzewam z tekstu i jakie również nadmieniłaś to powinnaś odwrócić się i odejść i nigdy więcej nie rozmawiać z tą osobą bo nie warto. Świata nie naprawimy ale możemy pozbyć się ludzi którzy psują naszą codzienność. Głowa do góry - czytelniczka z osiedla

    OdpowiedzUsuń
  3. Zupełnie nie rozumiem takiego podejścia ludzi, sama chodziłam do klasy integracyjnej, kiedyś to jeszcze troche inaczej wygladało, nie było nauczycieciela wspomagającego, to my pomagaliśmy dzieciom w naszej klasie, były to dzieci po porażeniu mózgowym, pamagaliśmy im sie poruszać, pisać gdy nie nadążały za nauczycielem i powiem szczerze że ta klasa nauczyła mnie wiekszej wrażliwości na potrzeby ludzkie, wzajemnej pomocy i życzliwości. Nie ma co sie przejmować bezrozumnymi ludźmi. Synek napeno sobie poradzi, nawiąże nowe przyjaźnie. Nowa klasa to wyzwanie dla każdego dziecka, mój synek idzie od września do zerówki a córeczka pierwszy raz do przedszkola do 3 latków, zdaje sobie sprawę że będą gorsze i lepsze dni ale na pewno sobie poradzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Jestem pewna, że będzie lepiej

      Usuń
  4. Nie bardzo rozumiem jak można być takim ignorantem, jak Twoi znajomi. Tylko prostak segreguje ludzi. Nie byłam w takiej sytuacji, więc nie wiem co bym czuła i jak się zachowała, bo łatwo coś mówić jak się nigdy tego nie przeżyło, nie zmienia to faktu, że szlag mnie trafia jak słyszę coś takiego.
    Kiedyś spotkało mnie jeszcze bardziej chamskie zachowanie ludzi. Byłam na zakupach w markecie, była sobota, tłumy ludzi. Przy jednym z regałów stał chłopiec, na oko 3 letni i płakał. Podeszłam, zapytałam jak ma na imię. Dziecko nie mówiło po polsku, nie rozumiało mnie. Przeszłam na angielski, zrozumiało. Otarłam łzy, przytuliłam, obiecałam, że znajdziemy mamę, dziecko uspokoiło się. Rozejrzałam się po sklepie i z daleka zobaczyłam zdenerwowaną kobietę z szaleństwem w oczach czegoś szukającą i miotającą się po sklepie. Wzięłam dziecko na ręce i zaniosłam matce, która popłakała się z radości i wyściskała mnie dziękując za pomoc. Od razu wiedziałam, że to mama chłopca. Dlaczego byłam pewna? Bo oboje byli czarni jak węgiel. Kiedy wróciłam do zakupów zaczepiła mnie sprzedawczyni, która widziała chłopca zanim ja go zauważyłam, która widziała całe zajście i nie pomogła mu. Pokazała mi gdzie jest łazienka, bo przecież muszę się umyć, po tym jak dotykałam czarnego! Zatkało mnie. Z wrażenia zapomniałam języka w gębie. JA! zgłupiałam. Kiedy odzyskałam mowę powiedziałam kilka słów tej sprzedawczyni, była obrażona na mnie! Ona przecież chciała mi pomóc, a ja ją zrugałam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie moi znajomi Asia,to ludzie z których znam lecz w żaden sposób nie wchodzą w moje kręgi towarzyskie. Nasi znajomi w większości nie mają problemu ze zrozumieniem.
      Niestety nawet w XXI wieku zdarzają się takie "dziwne" zachowania...

      Usuń
  5. Niektórzy ludzie nie wiedzą co to zrozumienie, życzę aby na drodze Twojego syna i Twojej jak najczęściej pojawiali się ludzie, którzy biorą ludzi takimi jakimi są i kochają ich za to, że są.
    Pozdrawiam cieplutko i życzę wspaniałego roku szkolnego Twojemu dziecku!!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Brak tolerancji to chyba nasza cecha narodowa, dzielenie ludzi na kategorie chyba też. Mogę sobie tylko wyobrazić, co czujesz jako matka,kiedy ludzie wokół krzywdzą słowami Ciebie i Twoje dziecko. Najprościej byłoby napisać nie przejmuj się, ale wiem że to nie takie proste. Takie słowa ranią i najchętniej wypowiedziałoby się takim ludziom swoją "wojnę", żeby choć trochę odczuli na własnej skórze, jak to boli.Dziecko jest dla każdej matki jej największym skarbem i radością jej życia i Ci którzy tego nie rozumieją są prymitywni i puści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wojna... to moje odczucia z poprzedniego roku, każdy dzień był walką, musiałam mobilizować siebie i małego żebyśmy dali radę i jestem z niego dumna bo oboje włożyliśmy ogrom pracy w to by wszystko było "tak jak trzeba"

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Masz racje w Polsce brakuje tolerancji i zrozumienia dla inności drugiego człowieka, musisz być silna dla dzieciaczka a on sobie świetnie poradzi w życiu, powodzenia w nowej szkole

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem przekonana, że nie w całej Polsce są takie przekonania i wolę unikać uogólnień. Dziękujemy za życzenia tylko, że on szkoły nie zmienia ;) jedynie klasę ;)

      Usuń
  9. Wiolu, moje dzieci chodzą do szkoły integracyjnej. Spotykają różne dzieci, nadpobudliwe, z niedosłuchem, z wadami wzroku czy niepełnosprawne fizycznie. Nigdy od nich nie usłyszałam jakiegokolwiek złego słowa w ich kierunku. Może dlatego, że od małego tłumaczyłam im, że takie dzieci w żadnym zakresie nie są gorsze, że to nie ich wina, że zachorowały lub narodziły się inne. Tolerancja jest niezwykle ważna i trzeba ją wpajać od małego. Mi z wielką pomocą przyszła wychowawczyni w szkole, która również uczyła dzieci tego, że inny nie znaczy gorszy. Obserwując to co się dzieje w szkole, wychodzę z założenia, że to nie dzieci są okrutne, jak się zwykle mówi, a ich rodzice. Chyba nasze pokolenie ma jeszcze problem z tolerancją. Nasze dzieciaki są już bardziej otwarte na świat.
    Wiolu będzie dobrze, wierzę w to i trzymam kciuki z całych sił. Zobaczysz, że synek znajdzie wielu nowych kolegów. Szkoły integracyjne są fajne- dla ludzi z otwartymi umysłami! Ci, którzy uważają inaczej nie powinni się źle o nich wyrażać, bo to świadczy o ich ograniczeniach... światopoglądowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiem Anitko, że będzie dobrze ale mimo wszystko to moje matczyne serducho nad wyraz bywa zmartwione. Ja jestem pokoleniem lat 80' czy uczono nas tolerancji? Nie wiem w domu pewnie tak ale w szkole bywało różnie, to były jednak trochę inne czasy, inne standardy. Pamiętam jak koleżanka która była dyslektykiem miała ciężko, każdy nauczyciel mawiał, że dysleksja to wymysł nowych czasów i że takie dzieci to lenie i nieuki. A ona pracowała za troje i wyrosła na świetną kobietkę, dobrą mamę i ... dziennikarkę. Dzisiaj już wiadomo, że osoba z zaburzeniami dyslektycznymi, dysgrafik czy dyskalkulia wynikają z pewnych zaburzeń genetycznych lub drobnych uszkodzeń mózgu. Mimo tego spotykamy jeszcze nauczycieli którzy nie tolerują tego rodzaju schorzenia.
      Mam nadzieję, że szkoła w pewnym sensie zacznie czerpać inspirację z instytucji jaką jest przedszkole, chodzi mi tu o podejście do dziecka/ucznia, otwartość umysłu, atmosferę, przyjaźń między tymi dwoma podmiotami. Bo to takie ważne by nie zrazić dziecka do nauki...

      Usuń
  10. Ależ to, że osoby są wykształcone i na stanowiskach nie znaczy, że są mądre [mnie denerwuje właśnie takie założenie, że jak wykształcony to mądry, a bardzo często jest odwrotnie, to Ci zwykli, ludzie są mądrzejsi], bo do zrozumienia co to tolerancja i bycia tolerancyjnym trzeba być mądrym, taką zwyczajną, codzienna mądrością. Proszę się nie przejmować ludźmi o których Pani pisze, nie są warci aby nimi zajmować myśli. Moja córka jeszcze jest mała, ale ja bym bardzo chciała aby trafiła do szkoły integracyjnej, uważam, że może tam się bardzo wiele nauczyć i wiele zyskać.
    Pozdrawiam,
    Iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwona właściwie nie chodzi o rozważanie czy mądrzejszy jest ten wykształcony czy ten trochę mniej a o fakt, że to co usłyszałam, usłyszałam właśnie od ludzi po studiach i na tzw dobrych stanowiskach. Dlatego to właśnie nadmieniłam w tekście. Zgodzę się z tobą że do bycia osobą mądrą nie trzeba mieć papierka wystarczy zwykle dobre serce, otwarty umysł i wrodzona inteligencja. Moja szkoła to ogromna placówka, bardzo nowoczesna ciesząca się świetnymi opiniami, dlatego niektórym bardzo zależy by zapisać tam dziecko, ale że to szkoła integracyjna to jakoś im umyka :)

      Usuń
  11. Wioluś ja też rozumiem. I najważniejsze, że Ty i bliskie Ci osoby wiedzą jaki Twój syn jest cudowny, mądry, bystry i radosny, a wada słuchu nie robi z niego nikogo gorszego. I przede wszystkim; nie ma gorszych dzieci, są tylko takie, które potrzebują innego podejścia do nauki i wychowania. Wszystkie dzieci są wyjątkowe! I tyle :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Przykro się słucha takich bredni ale niestety ja już od jakiegoś czasu zaczynam wątpić w ludzi, w ich szczerość, uczciwość i dobroć, w nastawienie na drugiego człowieka. Świat rządzi się życiem na pokaz, snobizmem i egoizmem, aż strach pomyśleć co będzie dalej. Ja np ostatnio przekonałam się, że tak naprawdę nie znam ludzi, nawet nie wiem jak mają na imię, bo po prostu o nich nie plotkuję, a oni wiedzą o mnie więcej niż ja sama ... Wioluś trzymam kciuki, życzę z całego serducha wszystkiego dobrego dla Was. Będzie dobrze, jesteś silna kobita! Buziaki!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. I własnie dlatego szkoła dla niesłyszących i słabosłyszących nie jest złem. Tutaj wszyscy rozumieja takie sytuacje, rozumieja różne zachowania dzieci, a dzieci nie czuja sie wyalienowane, samotne i gorsze. Bo są wśród swoich. A klasy są dzielone wg wady sluchu, więc są klasy głuche-migające i niedosłyszące/słabosłyszące-gadające.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za twój komentarz i zapraszam ponownie!