UWAGA!

Przedstawiane na blogu treści mają charakter informacyjny i często subiektywny. Zdjęcia jak i teksty na stronie są mojego autorstwa i podlegają ochronie prawnej! Autor nie ponosi odpowiedzialności za działania czytelników, ani żadne konsekwencje wynikłe z zastosowania podanych tu pomysłów oraz technik. W razie wątpliwości skontaktuj się ze specjalistą.

Davie Snow i mały Piotruś

Poproszono mnie o stworzenie czegoś dla małego chłopca, nie byłoby w tym nic wyjątkowego gdyby nie to, że chłopiec jest ciężko chory i potrzebuje naszej pomocy!

Tak, wiem.. znajdą się tacy, którzy powiedzą, że wiele jest teraz takich dzieci, ale proszę wytrwajcie do końca, bo każda pomoc jest na wagę złota!

Wejdę na wasze emocje, zrobię to z premedytacją, ponieważ tu chodzi o życie małego dziecka!
Gdybyście wiedzieli jak na mnie działają historie, w które wplątane są dzieci... Pamiętam jak na filmie o Januszu Korczaku, o jego odwadze i wielkiej miłości do swoich małych podopiecznych, przy Pani doktor, którą jeżeli to czyta serdecznie pozdrawiam "ryczałam" jak bóbr a wiecie dlaczego?
Bo mam dzieci, bo wiem, czym jest strach o życie własnego dziecka, bo realnie go czułam parę lat temu!

Piotruś ma 3 latka, zadaje mnóstwo pytań, jego ciekawość z każdym dniem jest większa. Zdarza mu się jak na trzylatka przystało marudzić przy jedzeniu albo złościć na malutką siostrzyczkę, która rozrzuca jego starannie poukładane klocki, jest "serduszkiem" albo "słoneczkiem" dla swoich rodziców, ukochanym synem, wnuczkiem, bratem...

Czy jest wam to znane?
Czy nie przypomina wspomnień albo aktualnych wydarzeń z waszych domów?

Ja wiem, że dzisiaj na wielu blogach pojawiają się prośby o pomoc dla chorych dzieci, w tym też na moim dla malutkiego Piotrusia, wiem też, że jest wiele osób, które czyta takie apele i "biegnie" przez życie dalej!

Kochani! Naprawdę od waszej pomocy zależy czy mały Piotruś będzie miał szansę... szansę by żyć!

O dzielnym maluchu i jego rodzicach możecie poczytać na ich blogu, do którego podaję linka http://piotrusioweserduszko.blogspot.com/

Wszelkie pytania o możliwość pomocy kierujcie do rodziców, adres mailowy a także numer telefonu jest podany na stronie.

Trzymam kciuki za chłopczyka, rodzicom zaś życzę wiele szczęścia i wytrwałości!
Postaram się pomóc na tyle ile będę w stanie i was proszę o to samo... 

Poniżej Davie Snow, zainspirowałam się stworkiem którego zobaczyłam na jednym z rosyjskich blogów, niestety nie potrafię doszukać się adresu oraz postacią Yeti z bajki "Potwory i spółka"
Mam nadzieję, że pluszak przyniesie szczęście i radość!  Włożyłam w niego wiele trudu.

 


19 komentarzy:

  1. Włożyłaś wiele trudu i pewnie wiele serca :) Jest rewelacyjny. Takie akcje i apele są potrzebne. Trzeba pomagać! Dobro powraca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Davie przysłuży się Piotrusiowi i jego rodzinie

      Usuń
  2. jakiś czas spędziłam z moim synkiem w przeróżnych szpitalach, m. in. i w CZD, jest tak dużo dzieci, które potrzebują pomocy, aż serce się kraje, że nie możemy pomóc wszystkim...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę wszystkim rodzicom w cieżkiej sytuacji wiary i oczywiście dobrego finału sprawy

      Usuń
  3. Davie Snow jest swietny! W sam raz na nadchodzaca zime :-) I widac, ze wlozyla Pani w niego swoje serce. Oby wiecej bylo takich ludzi, chetnych do pomocy. Pozdrawiam serdecznie. Isia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje że Snow spełni swoją misję ;)

      Usuń
  4. O kurcze, ta niebieska skóra jest świetna! I ząbki, punk'owa broda, świetne galotki.... Od razu go polubiłam :) Mi, ze wzgledów osobistych, te wszystkie historie też są bardzo bliskie. I ciężko na sercu sie robi, bo fizycznie nie jest sie w stanie pomóc.

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny, na pewno się spodoba właścicielowi!

    OdpowiedzUsuń
  6. Davie Snow już teraz podbił moje serce, jest REWELACYJNY :) I to specjalnie dla serduszka mojego Piotrusia :)Dziękuję :)
    Karolina, mama Piotrusia :)
    P.S. mój mail: ramol41@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) z niecierpliwością czekam na decyzję malucha. Co do przesyłki, dostarczę Daviego poprzez Pana Darka alebo pocztą :D

      Usuń
  7. weszłam w linka, który zamieściłaś na blogu Piotrusia, żeby zobaczyć tą maskotkę - jest świetna!! A do tego przepiękny post.. poruszający, dobra robota :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja zawsze płaczę, jak czytam takie historie, tak reaguje chyba większość mam....Masz rację trzeba pomagać i mieć nadzieję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :* bo my mamy wiemy jak to jest martwić się o swoje maluchy :D

      Usuń
  9. Zabawny stworek. Weszłam na stronę Piotrusia i okazało się, że są tam dwie moje serwety, które niedawno dałam na aukcję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D czyli ktoś uznał że świetnie nadaja się do "zebrania" potrzebnych pieniążków dla małego - pozdrawiam!

      Usuń
  10. Pięny wyszedł, niepowtarzalny i wyjątkowy;-)) Postaram sie przyłaczyć, tylko u mnie od tygodnia szpital i nie mam w co rąk włożyć;( a dziś wprosił się jeszcze wirus żoładkowy więc pewnie pójdzie jak domino...

    OdpowiedzUsuń
  11. Davie jest rewelacyjny :) Z pewnością szybciutko znajdzie nowego właściciela :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zgadzam się z wszystkimi:)Piękny jest!!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za twój komentarz i zapraszam ponownie!