UWAGA!

Przedstawiane na blogu treści mają charakter informacyjny i często subiektywny. Zdjęcia jak i teksty na stronie są mojego autorstwa i podlegają ochronie prawnej! Autor nie ponosi odpowiedzialności za działania czytelników, ani żadne konsekwencje wynikłe z zastosowania podanych tu pomysłów oraz technik. W razie wątpliwości skontaktuj się ze specjalistą.

Oooo

Wraz z najmłodszym synkiem "buszowaliśmy" właśnie po dżungli z Tarzanem kiedy nagle w pokoju coś huknęło, coś świsnęło, zasłonka uniosła się wysoko i opadła tak zwyczajnie, nagle prosto zza biurka do naszych uszu dotarło ciche "biip"
Jakiś niepokój wdarł się nam w serca, niby nie strach a niewiadoma wielka, coś nakazało zachować czujność ale moje dziecko, ciekawe tego co zburzyło nasz spokój, głośno zawołało:
- hej, ty wychodź jeśtem dzielny ojownik, pokonam cię - grzmiał z uniesioną w górze ręką.
Nastała chwila ciszy ale wtedy też w pokoju zaczęło wirować tysiąc gwiazdek, opadały i unosiły się niczym tańczące na wietrze śnieżynki. Ze zdumienia nad tym niezwykłym zjawiskiem, wyrwało mnie głośne :
- Oooo! - mojego syna


Zza blatu biurka dostrzegliśmy małe, trochę jak gdyby strachliwe oczka, które przyglądały się nam w obawie.
- Nie, nie pać - zawołał syn - jestem miły, ziobać - przekonywał "oczka", wyciągając przyjaźnie dłonie.
Wtem stworek wychylił się bardziej a nam ukazało się...


 - mamo, ziobać on ma ci oka! - krzyknął maluch.
Faktycznie, ten niebieski stworek miał aż trzy oczka, które wędrowały za każdym naszym ruchem.
Oboje podeszliśmy do biurka, zapewniając cały czas o naszych przyjaznych zamiarach a mały stworek ciągle tylko cichutko mówił "bipp, bi - ip"
- boisz się - zapytał Wiktorek - jestem Titol a to mama moja, wieś - przedstawił nas mój mały, dzielny odkrywca
- Jestem... - nieśmiało powiedział stworek - jestem Oooo !
Wiktorek zaśmiał się głośno i zapytał :
- maś na imię Oooo? To śmieszne bardzo - stwierdził wzruszając ramionami
- Tak dałeś mi na imię Titolku, będziesz się ze mną bawił
- Tak - odrzekł radośnie Wiktorek a Oooo juz bez strachu wyłonił się zza biurka by się przywitać

  
 Po chwili ani mama, ani czytana wcześniej bajka nie była potrzebna, Oooo wraz z Wiktorkiem świetnie się bawili.
Maluch pokazał naszemu przybyszowi zabawki, pokój i wyjaśnił, że nie potrzebuje trzeciego oka, bo ma swoje własne "duzie, duzie" a Oooo cieszył się, że mimo iż tak bardzo się różnią oboje się zaprzyjaźnili.


Koniec!

P.S
Ooo to tak naprawdę pacynka przygotowana z myślą o moim bracie, który dzisiaj ma urodziny a który interesuje się odległymi gwiazdami i planetami - słowem - Kosmosem. Pomyślałam, że skoro kosmos to i kosmici ;) co sądzicie, czy taki śmieszny dodatek do prezentu spodoba się dwudziestoparolatkowi ;) 
Poza tym, jak moi chłopcy będą u wuja, pacynka może się przydać ;) hihi


14 komentarzy:

  1. Wiesz co my na myśl przychodzi? "A cóż to za postać przemyka po ulicach? Tu spojrzy, tam zajrzy i wszystkim się zachwyca".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hihi super napisane, musiałabyś zobaczyć mojego małżonka w roli Oooo przyznam że całkiem nieźle sobie poradził ;)

      Usuń
  2. Ależ się uśmiałam:)Cudna opowieść.Mi osobiście najbardziej podobają się cudne ząbki stworka!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) dość zabawny ten mój stworek, żałuje że nie zrobiłam mu "odnóży"

      Usuń
  3. Bardzo podoba mi się Twój "Oooo" ;) brat na pewno się ucieszy! Zapraszam również do siebie, będzie mi bardzo miło,
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetna opowieść, prezent na pewno się spodoba :) zawsze można spróbować poderwać jakąś dziewczynę na stworka :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nie będzie nikogo podrywał tym bardziej że ma swoją ukochaną niezmienną :D co najwyżej Oooo może się spodobać i Marcie hihi

      Usuń
  5. Świetna opowieść a Ooo jeszcze lepszy! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) Iza a ja serdecznie Ci gratuluje :*:*:* wszystkiego dobrego

      Usuń
  6. ale się ubawiłam ...stworek super...pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. świetna historia:) Oooo ma świetne ząbki i oczka i taki przybysz nie może się komuś niespodobać:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za twój komentarz i zapraszam ponownie!