UWAGA!

Przedstawiane na blogu treści mają charakter informacyjny i często subiektywny. Zdjęcia jak i teksty na stronie są mojego autorstwa i podlegają ochronie prawnej! Autor nie ponosi odpowiedzialności za działania czytelników, ani żadne konsekwencje wynikłe z zastosowania podanych tu pomysłów oraz technik. W razie wątpliwości skontaktuj się ze specjalistą.

Mam oko na dobrą książkę dla dziecka!



W epoce dinozaurów, czyli wtedy kiedy byłam rozkosznym berbeciem (lub też potworem, jak zwykła mawiać "mija madre" w szczycie swojego gniewu - tak, kocham Cię mamo!) i kiedy to, ni w ząb nie potrafiłam rozszyfrować dziwnych kresek, bulw i zawijasów, mama w swej rodzicielskiej desperacji podawała mi książeczki obrazkowe, albo takie, które posiadały (prócz obszernych opisów) obrazki dla Wioletki do poszerzania jej i tak fantazyjnie ogromnej fantazji!
Jak widzicie na załączonym obrazku owa Wioletka dorosła. Dorobiła się dzieciów i męża i doszła nawet do etapu nazywania swoich, jakże cudnych pultasków, potworami i desperacko chwyta się każdego możliwego sposobu, by potwory kiedyś tam w tej bliżej nieokreślonej przyszłości wyszły na ludzi! Jak to się mawia... na ludzi z głową, taką nie od parady, pełną pomysłów i nieszablonowych rozwiązań!


MAMO NUDZI MI SIĘ!

A wszystko ma swój początek... a co was będę zanudzała początkami, od razu napiszę, że jak na mola książkowego przystało zamawiam ogromnie opasłe i ciężkie kartony książek. Zamówienia potrafię składać po dwa albo i trzy razy na miesiąc. 
Tak było i tym razem... Wpadła mi w oko książka Aleksandry i Daniela Mizielińskich z serii "Miasteczko Mamoko", książeczka idealna dla mojego najmłodszego syna, który czytać jeszcze nie potrafi, ale za to wyobraźnie odziedziczył po mamusi (i potworzastość też... chyba...) 
Kochane mamusie i tatusiowie (jeżeli tacy też mnie czytają), książka okazała się absolutnym hitem NO1 i dla mojego malucha i starszaka. 


Obaj z zaciekawieniem śledzili przygody każdego z bohaterów, co ciekawe, robili to razem a jednak osobno! Jak to możliwe, zapytacie? 


Otóż, już na samym początku, bo na okładce, zostają nam przedstawieni bohaterowie. Co ważne, posiadają imię i nazwisko oraz mieszkanie (że niby taka utopia na nasze Polskie warunki). Ta dobrze przemyślana (pewnie psychologiczna zagrywka autorów ;)) pozwala dzieciakom wybrać określoną postać i się z nią identyfikować, albo śledzić jej losy... Bohaterowie książki przedstawieni są w różnych sytuacjach, jedni robią dziwne miny, inni śpią a jeszcze inni sikają (tak, tak, dobrze czytacie) albo malując ścianę wylewają farbę, inni chowają się za koszem, lub uciekają przed detektywem Szymonem, ale dlaczego tak właśnie jest?
Każda ze stron przedstawia pięknie zilustrowaną panoramę tytułowego miasteczka, tworząc obraz pełen ruchu, zdarzeń, przypadków a nawet stanowiąc dokument w śledztwie. 
Dzieci mogą śledzić przygody wybranego przez siebie bohatera równolegle z historiami innych mieszkańców. 


Ilustracje pełne szczegółów, nie pozwolą twojemu dziecku na nudę, poruszają wyobraźnię, zachęcą do odnalezienia różnych elementów jak np. jabłuszka Pana Skorupko, albo zrealizowania sekretnego marzenia Pana Szczęściarza, poza tym, jest jeszcze historia nie z tej ziemi, bo do Mamoko przybył Kosmita i wiecie co .... 
Potrzymam was w niepewności, bo koniecznie powinniście zaopatrzyć biblioteczkę swojego malucha w tą cudną książkę. 
Moje najmłodsze dziecię, zafascynowane swoim nowym nabytkiem zabrało ją ze sobą na plac zabaw! Nie wiem czy dumną być, czy może bać się, że mi inteligent zamiast kibola wyrośnie. 
Osobiście jestem oczarowana miasteczkiem Mamoko i pomysłami Państwa Mizielińskich, ale o tym innym razem.
Wiola

P.S



- zobacz Wiktorku, ten pan z miotła nie ma imienia, jak go nazwiemy? Dopytuje
- no mamo - odpowiada poirytowany - przecież to zmiotlarz

4 komentarze:

  1. bardzo przydatna recenzja :) dzięki za ten post :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo :) W przygotowaniu kolejne

      Usuń
  2. Dzieciów i męża? nie męża i dzieciów? - no cóż, bywa i tak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz jak to niejedna kobieta by ci odpisała... serce matki bije mocniej - toteż, niejednokrotnie daje o sobie znać w sytuacjach różnych i różnistych :P

      Usuń

Dziękuję za twój komentarz i zapraszam ponownie!