UWAGA!

Przedstawiane na blogu treści mają charakter informacyjny i często subiektywny. Zdjęcia jak i teksty na stronie są mojego autorstwa i podlegają ochronie prawnej! Autor nie ponosi odpowiedzialności za działania czytelników, ani żadne konsekwencje wynikłe z zastosowania podanych tu pomysłów oraz technik. W razie wątpliwości skontaktuj się ze specjalistą.

Kajtek, bezręki pogromca koszmarów


Środek nocy…
- Mamusiu, odgonisz te koszmary?
- Tak synu, taaa odgonię – odpowiedziałam ziewając przeciągle
- To dlaczego nic nie robisz?

*   *   *

O poranku, kiedy mój umysł mimo nieprzespanej nocy działał już całkiem sprawnie, posadziłam mojego syna przy stole i odbyłam z nim długą rozmowę.

Rozmowa dotyczyła koszmarów, które nawiedzają go od jakiegoś czasu.

Żeby temu zaradzić oboje doszliśmy do wniosku, że jest nam potrzebny ktoś do pomocy, ktoś, kto nie boi się potworków, bo sam nim jest, kto cechuje się odwagą i kto stworzony jest do spania.

- no, ale kto mamo? – dopytywało mnie dziecko, żadna z zabawek nie spełniała naszych kryteriów.

- wiesz co mamusiu, tak sobie myślę, że tylko piżamka mi w nocy towarzyszy – smutno stwierdził mój syn.

Pogłaskałam go po główce, wręczyłam kartkę i długopis, prosząc go by narysował mi idealnego odstraszacza koszmarów a ja zobaczę, co dalej da się z tym zrobić.

Syn podszedł do sprawy bardzo poważnie, ja również.

Proszę Państwa oto Kajtek, bezręki pogromca koszmarów!

Kajtek stworzony został ze starej piżamki Boryska. W całości jest to autorski pomysł mojego dziecka.

Nasz pogromca koszmarów stracił rękę w styczności z moją najmłodszą latoroślą a raczej nożyczkami w jego dłoni.

Jak stwierdził mój mąż, to dodaje mu tylko uroku.





5 komentarzy:

  1. Matko, jest boski! Jestem pod jego wielkim urokiem :) pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
  2. ależ uroczy pogromca koszmarów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, tak jak pisałam to w całości pomysł mojego syna :D może dlatego jest taki urokliwy :D

      Usuń
  3. Zgadzam się z przedmówczynią jest uroczy - Pozdro Karolina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) A ile radości daje mojemu synowi...

      Usuń

Dziękuję za twój komentarz i zapraszam ponownie!