UWAGA!

Przedstawiane na blogu treści mają charakter informacyjny i często subiektywny. Zdjęcia jak i teksty na stronie są mojego autorstwa i podlegają ochronie prawnej! Autor nie ponosi odpowiedzialności za działania czytelników, ani żadne konsekwencje wynikłe z zastosowania podanych tu pomysłów oraz technik. W razie wątpliwości skontaktuj się ze specjalistą.

Manifestacja osobowości czyli post subiektywno-egoistyny z urodzinami w tle!

Zacznę od pochwalenia mojej koleżanki Justyny!
Kochana świetna robota!
Już wyjaśniam o co chodzi, otóż jakiś czas temu poprosiłam Justynę o stworzenie zawieszki sackboy-a z Little Big Planet.
Efekt mnie zachwycił, małżonka do którego podarek trafił też...


Gdyby ktoś chciał skontaktowac się z Justyną podaje jej maila i zachęcam was serdecznie, warto, dziewczyna ma talent :)

lyskoj@o2.pl

A teraz przechodząc do tytuowej manify...

W dniu dzisiejszym mój małżonek stał się szczęśliwym trzydziestolatkiem, zapytany jak się czuje odpowiedział...
- ach jakoś mnie dzisiaj w krzyżu łamie - na co ja bezpruderyjnie odrzekłam
- bo widzisz, starość nie radość mój drogi!
Po tym jakże adekwatnym stwierdzeniu, oboje powzdychaliśmy nad ciężkim losem dzisiejszych trzydziestolatków i wróciliśmy do przygotowań związanych z wieczornym przyjęciem.

Refleksja nie przyszła od razu, zrodziła się we łzach, czerwonym od pocierania nosie i dziwacznym grymasie na twarzy a dokłądniej nad krojoną do sałatki cebulą!
Cóż sobie uświadomiłam?
Ano, że za... 


Tak moje drogie na zdjęciu ja we własnej osobie, podobno mniej więcej taką miałam minę jak mój małżonek postanowił uświadomić mnie, że należy kupić kremy przeciwzmarszczkowe, no naprawdę "hahaha" dowcipniś z niego, nie ma co!
Jednak po krótkiej analizie zdjęcia i mego "zmarszczonego" czoła wydaje mi się słuszną koncepcją!

Ach, a tak na poważnie... czas gna co raz prędzej, dni nam umykają, miesiące zmieniają się w tygodnie, świat oszalał! Wszystko trzeba robić szybko, prędko, akordowo!

A ja w ostatnim czasie czuję się bardzo zmęczona,  czuję ciężar naszej podupadającej gospodarki, ciężar jaki niesie ze sobą studiowanie przy dwójce małych dzieci i pracującym (nawet w weekendy) mężu, wkurzam się okropnie kiedy jedna prowadząca nie potrafi zrozumieć, że jak kogoś nie ma to nie dlatego, że jest leniem, "studentem" na niby a dlatego że właśnie ma chore dziecko, ktoś odmówił mu opieki nad maluchami, albo samemu się jest chorym.
Denerwuje mnie niesprawiedliwość tego świata, ta dziwna hierarchia na lepszych i gorszych, na polaczków, polaków i tych od smoleńska!
Już dawno zaprzestałam oglądania wiadomości telewizyjnych i żaden socjolog nie wmówi mi, że to złe, niedobre i w ogóle do *pupy* bo mi umkną zmiany jakie zachodzą w naszym społeczeństwie!

Kochani, czy wy dostrzegacie to co ja?
Wiadomości dzisiaj to sterta negatywnego ścierwa, to także Smoleńsk, statystyki które ugrupowanie wygrywa albo jak żyje się STATYSTYCZNEMU Polakowi ach no i "matka" małej Madzi, choć teraz na topie są zamrożone noworodki!

Zauważyłam też zmiany.
Ostatnio wolę przemilczeć pewne kwestie choć do tej pory uważam się za osobę szczerą, czasami aż do granic możliwości i nienawidzącą obłudy!
Zwyczajnie jestem na nią uczulona i mam nosa do szybkiego jej wykrywania. Zauważam wiele szczegółów, szczególików, potrafię po grymasie, gestach, spojrzeniu wydedukować czy ktoś wstał w dobrym czy złym humorze.
Ale ostatnio milczę... badam zjawisko które od lat funkcjonuje a teraz wpisało się w kanon wspomnianego wyżej STATYSTYCZNEGO Polaka "siedź cicho a może nie zwrócą na ciebie uwagi, niedobrze się jest wyróżniać!"

Wiecie co kiedyś usłyszałam, stwierdzenie to wprowadziło mnie w stan wielkiego zniesmaczenia... "nie można być dobrym we wszystkim, to znaczy, że ukrywa się braki"


Gdybym była psychologiem, stwierdziłabym, że ktoś ma kompleksy, wielkie kompleksy, że czuje się zagrożony, niepewny, zakłopotany.
Cóż psychologiem nie jestem ale koleżanka psycholog poparła moją tezę!

Poza tym mam wielki dar mówienia, kolokwialnie mówiąc w przeciwieństwie do niektórych potrafię wyrażać swoje zdanie ot i tyle.
Jeżeli ktoś ma inne to przecież jego sprawa ja w to nie ingeruję!
"Wolnoć Tomku w swoim domku" ... a od mojego wara!

Moją wiarę w rodzinie opieram na mocnych i dobrych fundamentach jakie wyniosłam z rodzinnego domu, mam swoją niezachwianą hierarchię wartości..

Posiadam dusze artysty, mój świętej pamięci dziadek powiedział mi kiedyś, że "artysta patrzy, czuje i tworzy sercem" ja w to uwierzyłam!
Jestem bardzo wrażliwa, nie mam na myśli tego że rozklejam się na każdym bzdurnym filmie, jestem wrażliwa na krzywdy szczególnie te wyrządzane dzieciom, jestem wrażliwa na ich dobro, na pierwsze próby okazywania swojego zdania, na krzyk który często jest manifestacją tego jak dziecku źle...

Pewnie nie bez przyczyny wybrałam Pedagogikę jako tą dziedzinę w której pragnę się rozwijać!

A za rok trzydziestka stuknie i mnie!

Co wtedy?

Zmarszczek przybędzie, :) może i siwych włosów,  pewno i życiowego doświadczenia!
Ale czy się zmienię, czy ta dziewczynka we mnie da za wygraną?
Czy moje marzenia, moja dusza artysty, moja wrażliwość ulotni się z wiekiem albo zostanie stłamszona przez przykrą rzeczywistość?
Tyle mam pytań... a to przecież nie moje trzydzieste urodziny!

To co to będzie za rok?

23 komentarze:

  1. Wiolu, trzydziestolatki też mają fajnie hihi:)) Ja ma już 35 za sobą!!!
    Buzi i najlepsze życzonka dla małżonka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje serdecznie, na pewno przekażę :*

      Usuń
  2. Mi zawsze się wydaje, że jestem młoda......takie mam podejście mimo 40 na karku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uważam że właśnie nie to ile masz w metryce mówi o twoim wieku :D Czasem zastanawiam się jak będę wyglądac za 10 lat skoro mam w sobie tyle z dziecka :D:D:D

      Usuń
  3. ja tez już 30-stkę mam za sobą i jestem młoda i będę jeszcze długo haha ale jak M. widzi mnie z szydełkiem w rence to nie może w to zjawisko uwierzyć i wtedy mi wmawia że stara jestem hahaha :)

    co do wiadomości i wypowiedzi polityków to działają na mnie jak płachta na byka .... O! UNIKAM I JUŻ!

    pozdrawiam ciepło i STO LAT dla solenizanta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martus piekne rzeczy na szydelku tworzysz jak moja Justynka hihi :D:D

      Usuń
  4. wszystkie najlepsze rzeczy które mnie spotkały w życiu zdarzyły się dopiero w okolicach i po trzydziestce. teraz mam 34 i czuję, kurde, że żyję !! za nic nie wróciłabym do czasu po dwudziestce, a wyszalana jestem, żeby nie było;-) i co za tym idzie oczekiwania na "po czterdziestce" mam gigantyczne :-D obym się nie zawiodła . głowa do góry!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe dziekuje nie martwie sie 30 na karku tylko tym zebym nie zatracila siebie w tym swiecie pelnym zawirowan

      Usuń
    2. sam fakt martwienia się świadczy o zdrowym umyśle więc, ja tam bym była spokojna ;-)

      Usuń
  5. W tym roku skończę 35, ale moje wewnętrzne dziecko nadal ma wiele do powiedzenia... Nie czuję się staro, czasem jestem potwornie zmęczona, przytłoczona problemami dnia codziennego, ale stara na pewno nie jestem ;)
    Życzenia dla małżonka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. e no pewnie ze nie jesteś :D ja tam tez nie czuje sie staro chociaz bywa ze jak sama zauwazyłaś czasami jestes/m bardziej zmeczona.
      Dziękuję za życzonka przekazane

      Usuń
  6. Sto lat dla mężą! u mnie też mąż w tym roku 30 stka a ja za rok:P na szczęście mąż ma w grudniu więc mam jeszcze jakieś pół roku na refleksje:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehe myślę że te refleksje przychodza w najmniej spodziewanym momencie bo kto by pomyślał ze u mnie nad krojoną cebula hahah - pozdrawiam

      Usuń
  7. Cóż... Nasza polska rzeczywistość to często jakaś farsa. Wiadomości też nie oglądam, bo tylko bombardują nieszczęściami, politycy zajmują się nie tym, czym powinni, wszystko to odbiera niepotrzebnie radość życia! A tzw. statystyczny Polak zarabia takie pieniądze, o których większość zwykłych ludzi nawet nie marzy! Albo właśnie może tylko pomarzyć.
    Ja też wybrałam pedagogikę, bo zawsze chciałam "naprawiać świat", ale niestety po studiach dyplom musiałam schować do szuflady... Mimo trzech specjalności i podyplomówki nie mam pracy w zawodzie, powinnam się pewnie cieszyć, że mam jakąkolwiek pracę! Tylko że właśnie czas tak szybko pędzi, doba jest za krótka, czasu dla męża i dziecka mało, i to, co w życiu najważniejsze, ucieka.
    Ja w tym roku skończyłam 31 lat i mogę powiedzieć, że to nic nie zmieniło, może poza tym, że częściej zwracam uwagę na uciekający między palcami czas.
    A Ty Wiolu masz w sobie tyle pasji, pomysłów i talentu, że niezależnie od tego, czy to będzie 29, 30 czy więcej lat, spożytkujesz dobrze ten czas!
    Wszystkiego najlepszego dla męża :-)
    Wiosenne pozdrowienia przesyłam (mój pierwszy komentarz u Ciebie, i już wyczerpany limit znaków!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha to ja poprosze wiecj takich komentarzy ;) Własnie szukałam odnośnika do ciebie na bloga, strone ale nie znalazłam???

      Usuń
  8. Kochana nie ma co się martwić na zapasa ,co to bedzie ;p dobrze bedzie i tej wersji sie trzymajmy :)))) a ja za 2 tygodnie kończe 40 i nic sobie z tego nie robię ;ppp nadal bede zwariwoana tak ja kończyłam ihihihihi
    tak naprawdę ammy tyle na ile sie czujemy ja chyba nigsy tak do końca nie dorosne i bardzo mnie to cieszy :*****
    100 latdla mężusia no i jak to mówię zmiana kodu dla niego 3 z przodu na zdrowie :)))
    buziaki
    Ag

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje w imieniu małżonka. Ja też nie zamierzam zatracic w sobie tego zwariowanego dziecka, pasji, checi poznawania, dziekuje za dobre słowo

      Usuń
  9. Witaj Wiolu,
    powiem Ci, że mam ten sam zestaw pytań i podpisałabym się pod Twoim wpisem, jakby był mój... choć , mam o całą dekadę więcej niż Ty Kochana... Mi za rok też mija .. ale 40... ups! napisałam to, ale numer hi...hi...
    Tak naprawdę jednak nie ma znaczenia jakie "dzieści" mamy do zaliczenia. Dziewczynka moja budzi się we mnie na nowo i buntuje się ta "Mała Basia" w wielu sprawach.... A moja znajoma terapeutka mówi, że tak jest dobrze i normalnie ... tak ma być.. i co tam zmarszczki, Jesteśmy tu i teraz cokolwiek to znaczy - Żyjmy dobrze :-)
    Najlepsze życzenia dla małżonka :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu wielkie dzięki! Własnie takich słów potrzebowałam ze to nic dziwnego miec w sobie wiele z dziecka, pasje tworzenia, poznawania, wciaz i wciaz zadawac wiele pytan :D
      A zmarszczki masz racje co tam zmarszczki byleby miec u boku kochajacych cie ludzi :)

      Usuń
  10. Wszystkiego najlepszego dla solenizanta! A ja też nieuchronnie zbliżam się do trzydziestki - choć jeszcze trochę...(mój M. też wskoczy pierwszy) :) I myślę, że w tym kraju, ale i na świecie wszystko jakoś "podupada" nie chcę się nad tym rozwodzić, bo jak zaczynam o tym myśleć, to mam ochotę rwać włosy z głowy, więc jakiś czas temu przyjęłam taktykę: cieszyć się z tego, co się ma, dostrzegać pozytywy i być szczęśliwym:) u mnie działa i znajomi się dziwią dlaczego widzę we wszystkim tak mało problemów. A po co? - mówię im:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram sie byc bardzo pozytywna osoba ale niestety czasami mocno mnie przygniata rzeczywistosc i wtedy wlasnie powstaja takie posty hahahaha :D

      Usuń
  11. Hej Kochane Dzieci, ja mam 52 i jestem młodziutka:-)
    Tacy też żyją i mają się super- pozdrowionka:-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mi już w tym roku stuknęła trzydziestka. I powiem ci szczerze, że nie czuję różnicy
    Tylko czasami się łapię na tym, że wydaje mi się, że mam mniej lat, ale to chyba taki odruch :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za twój komentarz i zapraszam ponownie!